Kierunki z przyszłością
Stając przed dylematem, jakie studia wybrać, maturzyści powinni w równym, a może nawet większym stopniu, co głosem serca, kierować się też chłodną kalkulacją. Bo jak wynika z badań przeprowadzonych wśród przedsiębiorców, już za pięć lat – a to wcale nie tak odległa perspektywa – na rynku pracy brakować będzie blisko 80 tysięcy absolwentów kierunków technicznych, matematycznych i przyrodniczych. Już w tej chwili w Polsce na 1000 mieszkańców przypada zaledwie 13 absolwentów nauk ścisłych. Wyprzedzają nas m.in. Litwa (19,5), Francja (20,7) i Irlandia (21,4). To jeden z głównych czynników relatywnie wysokiego odsetka bezrobotnych wśród osób z dyplomem w ręku. Rynek pracy przesycił się bowiem humanistami, podczas gdy w awangardzie postępu od ładnych paru lat znajdują się deficytowi, jak się okazuje, fachowcy po kierunkach inżynieryjno-technicznych. To właśnie oni mają dziś największe szanse na zatrudnienie i odpowiednio wysokie zarobki. (Udział poszczególnych uczelni w stosunku do ogólnej liczby uczelni realizujących projekty).
Czternaście wędek
Odpowiedzią na te rynkowe tendencje jest ministerialny program Kierunki zamawiane, którego druga edycja ma miejsce w tym roku. Dla jasności, na kierunkach o kluczowym znaczeniu dla gospodarki opartej na wiedzy też automatycznie nikt nie daje gwarancji zatrudnienia. To tylko – a może aż – przysłowiowa wędka. Jest ich zresztą czternaście, bo tyle kierunków uznano za kluczowe. Studenci mają do wyboru:
- automatykę i robotykę,
- biotechnologię,
- budownictwo,
- chemię,
- energetykę,
- fizykę/fizykę techniczną,
- informatykę,
- inżynierię materiałową,
- inżynierię środowiska,
- matematykę,
- mechanikę i budowę maszyn,
- mechatronikę,
- ochronę środowiska,
- wzornictwo.
Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego zamawiając powyższe kierunki w uczelniach finansuje jednocześnie ich realizację. Dla niejednej szkoły wyższej to całkiem niezły „zastrzyk”. Można zapytać, jak na tym wszystkim korzysta student? Najbardziej oczywistym zyskiem jest ten finansowy. Dla najlepszych przez pierwsze trzy lata przewidziano bezzwrotne stypendia motywacyjne. Ich maksymalna wysokość to 1000 złotych.
– Na pierwszym roku decyduje liczba punktów, które student posiadał w trakcie przyjmowania na studia. W kolejnych latach pod uwagę brana jest średnia ocen – precyzuje Katarzyna Mieczkowska-Czerniak, rzecznik lubelskiego UMCS, która to uczelnia przyznała 36 stypendiów na kierunku ochrona środowiska.
W Zachodniopomorskim Uniwersytecie Technologicznym w Szczecinie na pięciu kierunkach (automatyka i robotyka, informatyka, inżynieria materiałowa, mechanika i budowa maszyn, mechatronika) stypendium otrzymuje 300 studentów. Z kolei w Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu na chemii, matematyce i informatyce – systemem motywacyjnym objęto ponad 260 osób.
– Ich średnia ocen zawiera się w przedziale od 5,0 do 3,38. Na pewno wypłata stypendiów jest ważna dla studentów i „zachęca” ich do pozostania i studiowania na wybranym kierunku – przyznaje Ewa Frankowska z Działu Nauczania UAM.
Atrakcyjne bonusy
Ale stypendium to nie wszystko, na co może liczyć student kierunku zamawianego. W tym roku nowością będzie dofinansowanie staży studenckich u potencjalnych pracodawców. Dla kandydatów niepewnych swojej wiedzy i umiejętności analitycznych uczelnie oferują też zajęcia wyrównawcze, głównie z matematyki, fizyki, chemii i języka angielskiego. Biorą w nich udział nie tylko ci, którzy otrzymali na teście kwalifikującym najmniejszą liczbę punktów. W UAM z zajęć mogą korzystać wszyscy chętni.
– Zajęcia wyrównawcze przyczyniają się do wyraźnej poprawy wyników nauczania, co widać najlepiej w zdawalności matematyki w I semestrze przy pierwszym podejściu. W poprzednich latach zdawalność ta wynosiła około 40 procent, a w tym roku akademickim – ponad 60 procent – podkreślają w poznańskiej uczelni, której projekt został najwyżej oceniony spośród wszystkich zgłoszonych do ostatniej edycji programu.
Lista bonusów oferowanych studentom na tym się nie kończy. Udział w seminariach wyjazdowych, w wykładach anglojęzycznych, wyjazdy na targi naukowo-techniczne, a to też nie wszystko. Uczelnie proponują moc atrakcji, bo żeby otrzymać dofinansowanie muszą zwiększyć liczbę studentów o co najmniej 10 procent w stosunku do roku poprzedzającego złożenie wniosku. To, o czym studenci innych kierunków mogą jedynie pomarzyć, tutaj jest niejako z urzędu. W Politechnice Wrocławskiej na wykłady zapraszani są wybitne autorytety z dziedziny nauk technicznych. Wybitni specjaliści przybliżają najnowsze technologie przemysłowe oraz wyniki swoich prac badawczych, akcentując zwłaszcza aspekt praktyczny.
– Naszym studentom oferujemy też wyjazdy do uczelni zagranicznych i instytucji naukowych. Mają one pomóc w poruszaniu się w międzynarodowym środowisku akademickim i naukowym oraz stworzyć dodatkową możliwość szkolenia języka obcego i poznać rozwiązania przemysłowe stosowane w innych krajach. Proponujemy też kursy e-learningowe oraz wizyty w firmach przemysłowych – wylicza Ewelina Litwinowicz z Prorektoratu ds. Nauczania Politechniki Wrocławskiej. (Liczba studentów przyjętych na dane kierunki studiów zamawianych w ramach Poddziałania 4.1.2 PO KL).
Na efekty takich uczelnianych działań nie trzeba było długo czekać. Na większości kierunków zamawianych w całym kraju już w pierwszym roku realizacji programu nastąpił wzrost liczby studentów. Na matematyce o ponad 1000 w ciągu ostatnich dwóch lat, na budownictwie – o blisko 1500, zaś na inżynierii środowiska – o ponad 1800.
– Jeśli chodzi o zainteresowanie kierunkami zamawianymi, to z całą pewnością zdecydowanie wzrosło. Kandydatów było znacznie więcej niż przewidzianych na danym kierunku miejsc – mówi Katarzyna Mieczkowska-Czerniak z UMCS.
Wrocław dominuje
Nie powinno więc również dziwić wzrastające zainteresowanie programem samych uczelni. Do tegorocznej edycji wpłynęło 263 wniosków o dofinansowanie. Tradycyjnie już dominowały: informatyka, matematyka i ochrona środowiska.
– Ocenę formalną z wynikiem pozytywnym przeszły 194 wnioski. Ocena merytoryczna rozpoczęła się 6 kwietnia, a jej zakończenie przewidziane zostało na drugą połowę maja – informuje Bartosz Loba, rzecznik MNiSW.
To ważna informacja dla maturzystów, bo wtedy będzie wiadomo, między które uczelnie podzielona zostanie kwota 200 milionów złotych. I które ze szkół będą miały u siebie kierunki zamawiane. W ubiegłym roku pula środków była taka sama, ale w ostateczności zwiększono ją o kolejne 170 milionów, dzięki czemu pieniądze otrzymały wszystkie pozytywnie ocenione projekty. Najwięcej, bo ponad 194 mln, przeznaczono wówczas na projekty uniwersyteckie, 114,5 mln dostały politechniki, 36,7 – PWSZ, 34,3 mln – akademie, a 22,3 – uczelnie prywatne. (Wartość przyznanego łącznie dofinansowania w podziale na rodzaje uczelni). Najwięcej kierunków zamawianych oferowały uczelnie z województw dolnośląskiego (12 kierunków – Uniwersytet Wrocławski, Politechnika Wrocławska, Uniwersytet Przyrodniczy we Wrocławiu), zachodniopomorskiego (11 – Uniwersytet Szczeciński, ZUT, Politechnika Koszalińska), podkarpackiego (10 – Uniwersytet Rzeszowski, Politechnika Rzeszowska, PWSZ w Jarosławiu, Wyższa Szkoła Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie, PWSZ w Krośnie) i świętokrzyskiego (9 – Politechnika Świętokrzyska, Uniwersytet Humanistyczno-Przyrodniczy w Kielcach). W sumie do pierwszej edycji, która poprzedzona była rocznym pilotażem, zakwalifikowano 42 szkoły wyższe. Najwięcej uczelni prowadziło studia na kierunku informatyka (24). Na kolejnych miejscach uplasowały się: matematyka (15), ochrona środowiska (13), budownictwo (12) i fizyka/fizyka techniczna (12). (Liczba kierunków oraz liczba uczelni prowadzących studia zamawiane na danym kierunku w ramach Poddziałania 4.1.2 PO KL w podziale na województwa).
– Po raz pierwszy od wielu lat wśród pięciu najbardziej obleganych uczelni w kraju znalazły się aż cztery politechniki, a na 20 najpopularniejszych kierunków 5 to kierunki zamawiane. Budownictwo, które przed dwoma laty było na 11 miejscu, teraz jest tuż za podium – na 4. Liczba kandydatów przypadających na jedno wolne miejsce w politechnikach po raz pierwszy od lat była identyczna, jak w uniwersytetach – 3,5. A jeszcze dwa lata temu politechniki miały najwyżej dwóch chętnych na jedno miejsce – przyznaje rzecznik MNiSW. (Liczba uczelni prowadzących studia zamawiane na danym kierunku w ramach Poddziałania 4.1.2 PO KL).
Program Kierunki zamawiane realizowany będzie do 2013 roku. W tym czasie zaplanowano powiększenie listy pożądanych na rynku specjalności do 30, a liczby studiujących – do 21 tysięcy. W tegorocznej edycji nowością są makrokierunki, kierunki unikatowe oraz studia międzykierunkowe. Ich wprowadzenie ma na celu wsparcie kształcenia interdyscyplinarnego. W tym zakresie uczelnie złożyły 20 wniosków (m.in. inżynieria mechaniczno-medyczna, agrochemia czy energetyka i chemia jądrowa).
– Nasze propozycje to: zaawansowane materiały i nanotechnologia, biochemia, biofizyka oraz studia matematyczno-przyrodnicze – przedstawia Katarzyna Pilitowska z Uniwersytetu Jagiellońskiego.
Jednak to nie liczba wniosków zgłaszających się uczelni, czy też studiujących nań, będzie prawdziwą wykładnią sukcesu Kierunków zamawianych. Świadectwo skuteczności tego programu dadzą pierwsi absolwenci strategicznych kierunków – można rzec kierunków z przyszłością – którzy opuszczą mury uczelni, a ich wiedzę i umiejętności zweryfikuje rynek pracy.
Mariusz Karwowski
"Forum Akademickie"

