19 Maja.
PWSiP

Podwójny magister za opłatą

Nie ma lepszego momentu na podjęcie decyzji o studiowaniu drugiego, a nawet jeszcze kolejnych fakultetów. W następnej rekrutacji będzie się to już wiązało z dodatkowymi kosztami.

Podwójny magister za opłatą

Ten zapis w nowelizacji ustawy o szkolnictwie wyższym wzbudził bez wątpienia najwięcej emocji. Wprowadzenie odpłatności za podwójne studiowanie w zamierzeniach ministerialnych urzędników ma jeden zasadniczy cel – zwolnienie miejsc na uczelniach. Szacuje się, że w tej chwili na kilku fakultetach jednocześnie kształci się blisko 80 tysięcy młodych ludzi. Oznacza to w praktyce, że co dziesiąty polski student ma w ręku co najmniej dwa indeksy. Tych żaków zmiany już nie dotkną. Wejdą one w życie 1 października, co oznacza, że powody do zmartwienia mają ci, którzy na studia dopiero się wybierają. Przed nimi niełatwa decyzja.

Lepsze CV

O „dwukierunkowcach” krążą skrajne opinie. Z jednej strony podziwiani są za pasję, niespożyte chęci do nauki, z drugiej – patrzy się na nich krzywym okiem, jako tych, którzy na koszt państwa mogą uczyć się nawet na kilku kierunkach, odbierając tym samym miejsce innym. Ten drugi argument traci właśnie na ważności. Za darmo dalej będą mogli kształcić się jedynie najzdolniejsi. Zwolnieni z opłat zostaną bowiem ci, którzy w danej uczelni znajdą się w grupie 10% najlepszych pod względem średniej. Pozostali – podreperują budżet swojej Alma Mater. To doskonała motywacja, ale nie jedyna, która przyświeca „podwójnym magistrom”.

Jeszcze do niedawna studiowanie dwóch kierunków zarezerwowane było dla prawdziwych pasjonatów. Dzisiaj to już nie żadna fanaberia, ale całkiem realna zależność: dwa kierunki = lepsza pozycja na wymagającym rynku pracy. Przecież CV z wpisanym jednym fakultetem nie wygląda tak dobrze, jak to z dwoma – zdają się mówić żacy. Eksperci, choć zauważają te aspiracje, za którymi idą pożądane obecnie przez pracodawców: ambicja, przedsiębiorczość czy elastyczność, przestrzegają jednocześnie przed hurraoptymizmem.

Bezsprzecznie, osoba, która ukończyła więcej niż jeden kierunek, będzie miała możliwość aplikowania na większą ilość stanowisk, więc w tym sensie jej szanse na rynku rosną. Ale u dużych pracodawców (w szczególności w korporacjach), gdzie każdy pracownik ma ściśle i wąsko określone zadania, liczba dyplomów nie będzie miała takiego znaczenia. Jeżeli do pracy poszukiwany jest prawnik, to pracodawcy nie interesuje fakt, że oprócz wymaganego kierunku, kandydat ukończył również psychologię. Pracodawcy bardziej docenią fakt, że potencjalny pracownik swój czas poświęcił na praktyczną naukę zawodu, niż na studia na równoległych kierunkach. Pamiętajmy, że wciąż najbardziej deficytową umiejętnością wśród absolwentów jest łączenie teorii z praktyką – podkreśla Monika Zakrzewska z Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych Lewiatan.

Poligon doświadczalny

Inwestując w swoją przyszłość warto więc rozważyć wszystkie „za” i „przeciw”. Wiadomo, że studiując na dwóch kierunkach, siłą rzeczy ograniczona będzie możliwość zdobywania zawodowego doświadczenia, bo na to może po prostu zabraknąć czasu. O prawdziwym studenckim życiu też można zapomnieć. Trzeba je zastąpić podwójną dawką wkuwania, a nade wszystko porządną gimnastyką logistyczną. Dwa kierunki to dwa różne wydziały, nierzadko zlokalizowane w odległych częściach miasta. W takiej sytuacji ułożenie dwóch planów zajęć tak, by ćwiczenia, seminaria, wykłady, kolokwia czy laboratoria nie kolidowały ze sobą, staje się niezłą łamigłówką. Zwłaszcza, gdy część z nich jest obowiązkowa. Wówczas znalezienie złotego środka to nie lada sztuka. Podobnie rzecz się ma z egzaminami – sesja to prawdziwy poligon doświadczalny dla „dwukierunkowców”. Na właściwą organizację czasu zwracają uwagę niemal wszyscy z nich. Bez tej zdolności ani rusz. Na wyrozumiałość wykładowców nie ma bowiem za bardzo co liczyć. Dlatego specjaliści zwracają uwagę, by o drugim kierunku pomyśleć, gdy będziemy już zaprawieni w bojach.

Uważam, że maturzyści powinni skoncentrować się na tym etapie na wyborze jednego kierunku w wiarygodnej i uznanej uczelni. Dlaczego? Moment wyboru studiów jest wyjątkowy, gdyż często jest to pierwszy raz, gdy młodemu człowiekowi pozwala się samodzielnie i w pełni świadomie zadecydować, czy chce się uczyć dalej i jak ma wyglądać jego dalsza edukacja – radzi Sylwia Kociszewska, kierownik Centrum Pracy i Kariery SWPS w Warszawie.

Zresztą, i same uczelnie niechętnie godziły się dotąd na studiowanie dwóch fakultetów przez dopiero co upieczonych maturzystów. Statuty wielu z nich wręcz tego zabraniały. Młodzi ludzie radzili więc sobie na własną rękę. Teraz będzie łatwiej, a dodatkowo kandydat, chcący równocześnie rozpocząć dwa kierunki, też będzie mógł liczyć na zwolnienie z opłat. Pod warunkiem, że znajdzie się w gronie 10% najlepszych spośród ubiegających się o przyjęcie i po pierwszym roku na co najmniej jednym z tych kierunków okaże się prymusem. W przeciwnym wypadku będzie musiał zapłacić także za ten pierwszy rok.

Dla zabicia czasu

Tym niemniej, jak pokazuje praktyka, drugi kierunek rozpoczynają zazwyczaj studenci trzeciego, czwartego roku. Nie zawsze kieruje nimi chęć wszechstronniejszego wykształcenia, zdobycie dodatkowej wiedzy, rozwijanie zainteresowań. Wszystko zależy bowiem od tego, jaki kto ma pomysł na życie. Zdarzają się tacy, którzy po prostu cierpią na nadmiar wolnego czasu. Kolejna grupa to niezdecydowani co do swoich dalszych losów po studiach. Próbują więc różnych możliwości, szukając w ten sposób swojej ścieżki kariery. Wielu podąża za modą na kształcenie, przy okazji przedłużając sobie wiek studenta. Wreszcie bywa i tak, że wybrane studia okazują się zupełnie nietrafione. Wyborem maturzystów nierzadko rządzi bowiem przypadek. Alternatywą może być wówczas właśnie drugi kierunek.

– Warto pamiętać, że czas studiów to okres intensywnego rozwoju osobistego, poszerzania perspektywy widzenia świata, spotykania inspirujących ludzi, pojawiania się nowych możliwości zdobywania wiedzy i doświadczeń. To zwykle wprowadza duże zmiany w zainteresowaniach, sposobie myślenia czy stylu życia młodych ludzi. Nowe doświadczenia prowadzą do przewartościowania dotychczasowych decyzji i planów, a mgliste wyobrażenia o tym, kim chcę być i czym chcę się profesjonalnie zajmować, krystalizują się. Wtedy jest dobry moment na zweryfikowanie swojego dotychczasowego wyboru i ewentualne podjęcie kolejnej decyzji edukacyjnej – podpowiada Sylwia Kociszewska z SWPS.

Jeżeli chodzi o wybór drugiego dyplomu, warto więc dać sobie czas i nie spieszyć się zbytnio, tym bardziej, że z decyzją tą nieodłącznie wiąże się kolejne niezwykle trudne pytanie: czy lepiej wybrać studia pokrewne do tych, na których już jesteśmy czy wręcz odwrotnie – coś całkiem odmiennego? W tym pierwszym przypadku będzie o tyle łatwiej, że część z przedmiotów będzie z pewnością się powtarzać, więc można liczyć na przepisanie ocen z pierwszego indeksu. To jednak pójście po najmniejszej linii oporu. Trudniej mają ci, którzy szukają kierunku zupełnie niezwiązanego z dotychczasowym. Często zdarza się przecież, że „humaniści” wybierają kierunek ścisły i na odwrót. Strategię każdy musi już jednak dobrać podług siebie.

– Obserwuję, że tę decyzję często podejmują studenci wyższych lat studiów i absolwenci oraz ci, którzy są już aktywni zawodowo. Zwykle osoby te już konkretnie wiedzą czego i dlaczego chcą się nauczyć, o jaką wiedzę i umiejętności chcą uzupełnić swoje dotychczasowe wykształcenie, a drugi czy kolejny dyplom to rodzaj inwestycji w osiągnięcie konkretnego celu czy statusu zawodowego. Często wybierają dziedziny ze sobą powiązane, niejako rozszerzające lub pogłębiające ich kompetencje, lub całkowicie nowe czy komplementarne, co otwiera przed nimi zupełnie nowe możliwości i obszary aktywności zawodowej. Tak się dzieje, gdy na przykład dyplom uczelni psychologicznej czy nauk społecznych jest uzupełniany dyplomem uczelni ekonomicznej lub na odwrót – dodaje Sylwia Kociszewska, kierownik Centrum Pracy i Kariery SWPS w Warszawie.

Niezależnie jednak od wybranej opcji, można być pewnym, że wiedza nie będzie jedyną odniesioną korzyścią. Nauka organizacji czasu i samodyscypliny to równie istotne zalety studiowania. A u „dwukierunkowców” te zdolności wybijają się wręcz na plan pierwszy.

Mariusz Karwowski