19 Maja.
PWSiP

Trudny egzamin dojrzałości

Co czwarty uczeń nie zdał tegorocznej matury. Najlepiej, tradycyjnie już, poszło licealistom.

W Internecie od paru miesięcy furorę robi portal MaturaToBzdura.tv. Jego autorzy próbują wszelkimi sposobami ośmieszyć obecną formułę egzaminu dojrzałości i przekonać, że już dawno się ona wyczerpała. Na popularnym Facebooku zwolennicy tytułowego hasła stanowili w połowie lipca pokaźną grupę 70 tysięcy osób. Wielce to wymowne, bo właśnie tylu mniej więcej maturzystów oblało maturę w ubiegłym roku. Niepokojące, że teraz ta liczba wzrosła już do blisko 85 tysięcy. Oznacza to, że – paradoksalnie – dla co czwartego ubiegającego się w maju o świadectwo dojrzałości, matura to jednak wcale nie taka bzdura.

Oczywiście, o archaicznej egzaminacyjnej formule, nie zmuszającej do myślenia, a bardziej do trzymania się „klucza”, a przez to nie przystającej do współczesnych czasów, mówi się już od dłuższego czasu. Nie zmienia to jednak faktu, że wciąż to wyniki tego testu są przepustką na studia. Tegoroczna batalia rozpoczęła się zaraz po majowym długim weekendzie. Przystąpiło do niej 355 116 młodych ludzi. Zdecydowaną większość z nich, bo aż 97%, stanowili tegoroczni absolwenci techników (rocznik 1991) i liceów (rocznik 1992). Pozostali to absolwenci, którym w latach ubiegłych powinęła się noga, bądź ci, którzy chcieli poprawić swój poprzedni maturalny wynik.

Na pierwszy ogień poszły przedmioty obowiązkowe. Można je było zdawać na poziomie podstawowym bądź rozszerzonym. Sądząc po wynikach, język polski nie sprawił uczniom zbyt wielu trudności. Znajomością Granicy Zofii Nałkowskiej czy udaną interpretacją wierszy Adama Mickiewicza i Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej wykazało się 96% abiturientów. Średnia przez nich uzyskana to 53,6% pkt. Jeszcze lepiej poszło na poziomie rozszerzonym, gdzie chętni mierzyli się z Mrożkiem, Tuwimem i Osiecką. W tej części zdobyli 58,7% pkt. W całym kraju język ojczysty najlepiej wypadł w obszarze działania Okręgowej Komisji Egzaminacyjnej w Łomży (56,6% punktów na poziomie podstawowym i 64,4% na rozszerzonym).

Znacznie gorzej było drugiego dnia, gdy przyszło rozwiązywać zadania z matematyki. Zresztą już wtedy, wychodząc z sal, wielu obawiało się o swój wynik. W powszechnej opinii zadania z trygonometrii, geometrii czy rachunku prawdopodobieństwa były bowiem o wiele trudniejsze niż przed rokiem, gdy „królowa nauk” powracała na maturę po ćwierć wieku przerwy. Obawy poniekąd się potwierdziły – matematykę zdało zaledwie 79% uczniów. Ich średnia też nie powala na kolana – uzyskali bowiem 48,24% możliwych do zdobycia punktów. W wersji trudniejszej – 44,4%. Tę średnią zawyżyli uczniowie podlegający OKE Łomża, którzy uzyskali 51,2% (poziom podstawowy) oraz OKE Warszawa (48,1% – rozszerzony).

Więcej niż przyzwoite wyniki uzyskano za to z języków obcych. Język angielski – najchętniej wybierany przez maturzystów – zdało 95% z nich, a średni uzyskany wynik to ponad 2/3 punktów możliwych do zdobycia. Prawie wszyscy (99%) zdali język włoski, i to z rewelacyjną średnią zdobyczą punktową (82,4% pkt.). Równie dobrze powiodło się iberystom, z których aż 98% uzyskało wynik pozytywny (średnia punktów: 78,5%). Język rosyjski zaliczyło 95% zdających (64,2% pkt.), tyle samo, co francuski (72,8% pkt.). Najsłabiej poszło germanistom, u których odsetek osób z zaliczeniem wyniósł 91%. Ich średni wynik to 57,8% pkt. I choć to najsłabszy wynik w części językowej, to i tak znacznie przekraczający próg, który gwarantuje uzyskanie świadectwa dojrzałości.

Maturę zdali bowiem wszyscy, którzy na egzaminach ustnych i pisemnych z każdego przedmiotu obowiązkowego zdobyli minimum 30% punktów. W skali ogólnopolskiej sztuka ta udała się 259 529 uczniom, co stanowi 75,5% ogółu przystępujących do matury. Nieco martwi fakt, że to o ponad 5 punktów procentowych mniej niż w ubiegłym roku. Najwięcej uczniów zdało na obszarze działania OKE w Łomży (76,8%) oraz w Warszawie (76,5%). Najmniej – w Poznaniu (74,9%).

Pozostali, którym się nie powiodło, będą mieli jeszcze szansę na poprawkę. Przy czym większa część z nich (59 965) – już w sierpniu. To ci, którzy „oblali” tylko jeden przedmiot obowiązkowy i zgodnie z przepisami mają prawo do drugiego podejścia jeszcze przed końcem wakacji. Natomiast 24 330 osób, czyli 7 proc. maturzystów, swojej szansy będzie ponownie szukać dopiero za rok. Na poprzednim egzaminie odsetek ten był nieco mniejszy i wyniósł 6,6%.

Po przedmiotach obowiązkowych przyszedł czas na dodatkowe, które wprawdzie na otrzymanie świadectwa dojrzałości wpływu nie mają, ale przy rekrutacji na studia brane są pod uwagę. Chcąc mieć lepszą pozycję startową w walce o indeks, trzeba również zdać przedmioty preferowane przy naborze na określony kierunek. Każdy ze zdających może wybrać maksymalnie sześć spośród trzynastu takich przedmiotów. Najczęściej, co akurat nie dziwi, lepsze wyniki uzyskiwane są tu na poziomie rozszerzonym. Jedynie język łaciński i kultura antyczna oraz wiedza o społeczeństwie okazały się w tym roku odstępstwem od tej niepisanej reguły. Średnia punktów zdobytych na poziomie podstawowym (68,88%) była w przypadku tego pierwszego przedmiotu lepsza niż na rozszerzonym o ponad trzy punkty procentowe, a drugiego – o ponad 1 punkt procentowy. Z pozostałych przedmiotów uczniom najlepiej poszło na historii muzyki (66,7%), filozofii (65,6%), biologii (55,9%) i informatyce (55,6%). Do wyboru były jeszcze: wiedza o tańcu (średnia punktów na poziomie rozszerzonym: 45,4%), fizyka i astronomia (46,2%), geografia (49,4%), historia (50,4%), chemia (51,6%) oraz historia sztuki (53,5%).

Na koniec warto przyjrzeć się statystykom dotyczącym zdawalności w określonych typach szkół. Tu od lat zachowane zostaje status quo. Tradycyjnie już maturę najlepiej napisali uczniowie liceów ogólnokształcących. Egzamin zdało tam 86% przystępujących do niego. W technikach odsetek ten wyniósł 63%, a w liceach profilowanych ledwie co drugi abiturient ukończył egzamin z wynikiem pozytywnym. Jeszcze gorzej poszło w liceach uzupełniających (23%) oraz technikach uzupełniających (19%).

Jak widać, nie dla wszystkich egzamin dojrzałości to bzdura. Zwłaszcza, jeśli się do niego odpowiednio przygotowało. Niejako w nagrodę maturzystów czekają teraz najdłuższe wakacje w ich życiu. A potem równie przyjemny czas studiów.

KARMA