5 Września.

Zbigniew Hołdys: Kiedyś była Demarczyk, dziś jest Mandaryna

Muzyk nie przestaje utyskiwać na poziom kultury masowej.  W rozmowie z „Polityką” Zbigniew Hołdys, znany ze swych jednoznacznych i nieprzejednanych poglądów, kontynuuje utyskiwanie na kształt kultury masowej w Polsce.

Muzyk ubolewa nad tym, że nad Wisłą rządzą telewizje i rozgłośnie radiowe, które kierują się wyłącznie gustem masowego odbiorcy o niewielkich wymaganiach. Hołdys raz jeszcze podkreśla, że w polskich mediach (z niewielkimi wyjątkami! – red.) nie ma miejsca dla polskich wykonawców.

Media wolą realizować schematy wymyślone w USA, bo po co mają ryzykować pomysły jeszcze nieprzetestowane, wolą emitować piosenki amerykańskie, bo o promocję Madonny czy Britney Spears nie muszą się troszczyć – o wszystko zadbały już wcześniej odpowiednie sekcje wielkich koncernów płytowych – mówi Hołdys.

Muzyk nie zgadza się z tezą, że dzisiejsze imprezy kulturalne wspierają talenty i promują prawdziwą kulturę. Porównuje lata 60., gdy podczas Festiwalu w Sopocie o Bursztynowego Słowika walczyła Ewa Demarczyk, z czasami współczesnymi, gdy do rywalizacji o tę samą nagrodę stanęła między innymi Mandaryna.

(...) każdy wiedział, że śpiewać nie umie i wszyscy czekali, czy spadnie ze schodów – pastwi się Hołdys nad poziomem konkursu. I podsumowuje: – Lepiej widziany jest skandal z tandetą niż rzeczywiste granie i śpiewanie.

Hołdys rozprawia się również z ideą programów, które mają wyławiać i promować młode talenty.

Dla tych, którzy cenią Hołdysa za jego muzykę, dobra wiadomość: 16 kwietnia muzyk zagra koncert w Stodole. Szykuje się coś poważnego, bo – jak zauważa Hołdys: – Jak się tyle kwęka, to trzeba pokazać coś nadzwyczajnego (hehe)...

Liczymy więc, że Zbigniew Hołdys pokaże jeszcze dzisiejszemu rynkowi muzycznemu, jak się robi dobrą muzykę. A zainteresowanych całym wywiadem z muzykiem zapraszamy na stronę „Polityki”: http://www.polityka.pl/kultura/rozmowy/1501951,1,rozmowa-ze-zbigniewem-holdysem.read

 

Bem